Obraz polskiej gospodarki na podstawie wyników firm ujętych w Liście 2000 zdecydowanie nastraja optymizmem.

 

„Rzeczpospolita” już od 2002 r. publikuje zestawienie Lista 2000, prezentujące śmietankę polskiej przedsiębiorczości. To najpełniejszy na rynku obraz sytuacji polskich firm różnej wielkości – te największe wiosną prezentujemy w innym zestawieniu Lista 500. Teraz pokazujemy wiele mniejszych firm, zresztą świadczy o tym fakt, że aż 5,5 proc. z tych, które znalazły się na Liście 2000 wykazuje zatrudnienie poniżej 10 pracowników. Dominują jednak firmy średnie i duże, a tych największych, przekraczających poziom 500 zatrudnionych, jest 12,6 proc. Niezależnie od wielkości, aby w tym roku znaleźć się w tym prestiżowym gronie, należało w 2016 r. wygenerować ponad 100 mln zł przychodu.

 

Nowe zasady

Tegoroczne zestawienie zostało przygotowane nieco inaczej niż wcześniejsze, opiera się bowiem nie na ankietach wysyłanych do firm – źródłem większości danych jest wywiadownia gospodarcza Bisnode Polska. Z ankiet w zupełności nie udało się jednak zrezygnować, ponieważ wiele spółek, zwłaszcza międzynarodowych, nie publikuje danych finansowych. W ich przypadku wykorzystane zostały dane zebrane przy okazji przygotowania tegorocznej Listy 500. Z tego też powodu w przypadku części firm nie dysponujemy wszystkimi danymi finansowymi, zwłaszcza odnośnie generowanych zysków czy poziomu inwestycji. W części przypadków źródłem danych są sprawozdania finansowe, publikowane przez spółki-matki polskich oddziałów, na zagranicznych giełdach.

Ogółem ujęte w zestawieniu firmy wygenerowały niemal 1,7 bln zł przychodów, przy jednoczesnym średnim ich wzroście o ponad 7,7 proc. Najwyższą średnia dynamiką może się pochwalić sektor handlu detalicznego, jego wynik to niemal 14,5 proc. Dobrą sytuacje branży jeśli chodzi o generowaną sprzedaż widać już na początku stawki – Jeronimo Martins Polska czy Lidl przyzwyczaiły już rynek do bardzo szybkiego wzrostu. Doskonale radzą sobie także mniejsze formaty, reprezentowane przez chociażby spółki Żabka Polska czy Dino. Handel od lat jest jednym z filarów zestawienia – w ujęciu liczbowym ma w tegorocznej edycji 169 reprezentantów. Sektor generuje też 14,5 proc. przychodów wszystkich firm ujętych na Liście 2000.

Najbardziej licznie reprezentowana jest branża powiązana, czyli sprzedaż hurtowa. W tegorocznej edycji Listy firm zajmujących się taką działalnością jest aż 489. Sektor jednak rozwija sie wolniej niż pion detaliczny, firmy hurtowe średnio zwiększyły sprzedaż o niemal 5,5 proc. W sumie generują niemal 18,8 proc. przychodów firm, które znalazły się na Liście 2000. To bardzo zróżnicowany sektor, w ramach którego działają przedsiębiorstwa zajmujące się hurtowym obrotem nie tylko artykułami z kategorii szybko zbywalnych (FMCG), ale także produktami farmaceutycznymi, chemicznymi, paszami dla zwierząt czy surowcami naturalnymi.

 

Idą zmiany

Równie wysoką różnorodność wykazuje sektor usługowy, reprezentowany w zestawieniu przez 251 przedsiębiorstw. W tym roku zdecydowaliśmy się włączyć do zestawienia sektor usług finansowych, który zwyczajowo w poprzednich edycjach był eliminowany. Został on jednak potraktowany jako odrębna kategoria, mocna pozycja usług wynika zatem z zupełnie innych powodów. Ucieszy to na pewno ekonomistów, ponieważ  od lat często powtarzają, że nowoczesna gospodarka powinna się opierać właśnie na sektorze usług, i to niekoniecznie finansowych, co pokazał przykład choćby Irlandii i Islandii z ostatniego kryzysu finansowego. Gdy na progu niewypłacalności stanęły ogromne banki, prowadzące działalność poza rynkiem rodzimym, cały kraj był zagrożony bankructwem.

W Polsce siła firm usługowych rośnie, co pokazuje choćby przykład serwisu Cinkciarz.pl, prowadzący internetową wymianę walut. Spółka ta zajmuje już ósmą pozycję w zestawieniu Lista 2000, w 2016 r. wygenerowała 14,3 mld zł przychodów, ponad 28 proc .więcej niż rok wcześniej. Z drugiej strony próg 2 mld zł przekroczył już Impel, znany choćby z rynku usług ochroniarskich czy serwisów sprzątających.

Wiceliderem zestawienia jeśli chodzi o tempo wzrostu jest sektor transportowy. W 2016 r. firmy z tej branży zanotowały średnio 11,4 proc. wzrostu. Transport to od wielu lat jedna z polskich specjalności eksportowych, jednak branża stoi u progu potężnych zmian, które mogą wręcz zagrozić jej istnieniu, a na pewno osłabić konkurencyjność zagranicą. Chodzi o modyfikację zasad delegowania pracowników, na co naciska część krajów unijnych z Francją na czele. Jeśli zmiany wejdą w życie w obecnym kształcie, to kierowca przejeżdżający przez dany kraj będzie traktowany jak pracownik delegowany, zatem będą mu przysługiwały takie same stawki wynagrodzenia czy urlopy, jak osobom pracującym w danym kraju. Zlikwiduje to obecną przewagę konkurencyjną polskich firm, wynikającą głównie z niższych niż na Zachodzie wynagrodzeń.

Rewizja dyrektywy o delegowaniu sprowadza się do tego, że każdy z pracowników wysyłanych do pracy na terytorium innego państwa będzie musiał podlegać wszystkim, obowiązującym rygorom prawnym kraju przyjmującego wyjaśnia Maciej Wroński, prezes zarządu Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”. Rzecz dotyczy także układów zbiorowych, co oznacza, że wysokość należności za pracę, dni urlopu, liczba godzin zatrudnienia w tygodniu i wszelkie przywileje pracownicze także będą musiały być zachowywane – dodaje.

Ważnym graczem na zagranicznych rynkach są też firmy spożywcze, w tegorocznej edycji jest 184 producentów żywności. Branża zanotowała średni wzrost przychodów o ponad 8,8 proc., co jest głównie efektem świetnej sytuacji na rynku krajowym, ale i wzrostowi eksportu [UWAGA TU LINK DO TEKSTU STARZYKA Z BISNODE] . Ministerstwo Rolnictwa spodziewa się, że w 2017 r. wartość eksportu polskiej żywności może przekroczyć 25 mld zł. Trafia ona już do 74 krajów. Choć wciąż głównym partnerem handlowych rodzimych producentów są kraje Unii Europejskiej, zwłaszcza Niemcy, Wielka Brytania i Czechy, to systematycznie rośnie również sprzedaż do krajów Azji i Afryki, Ameryki Południowej czy Australii. Niedawno informowano o powrocie polskiego drobiu do Chin.

 

Liderzy po staremu

Czołówka największych polskich firm od lat praktycznie się nie zmienia, więc trudno oczekiwać szczególnych rewelacji po Liście 2000. Na podium znalazły się PKN Orlen, Jeronimo Martins Polska oraz PZU SA. W pierwszej dziesiątce też wielkich zmian nie widać, poza awansem wspomnianej juz spółki Cinkciarz.pl.

Im bliżej czołówki, tym więcej reprezentantów skarbu państwa oraz kapitału zagranicznego. Rodzime przedsiębiorstwa prywatne są mocniej reprezentowane na dalszych pozycjach, ale widać, iż powoli pną się w górę. Wciąż jednak zbyt mało inwestują, co wskazują ekonomiści przy okazji kolejnych, publikowanych przez Główny Urząd Statystyczny danych o dynamice PKB w kolejnych kwartałach. I choć sytuacja w III kw. 2017 r. nieco się poprawiła, głównym paliwem rozwoju polskiej gospodarki jest nadal konsumpcja prywatna oraz eksport.

– Po raz kolejny okazuje się, że firmy z kapitałem zagranicznym są stabilizatorem dla polskiej gospodarki. Dzięki nim inwestycje firm nie spadają tak gwałtownie, jak wynika to z osłabienia skłonności do inwestowania w rodzimych przedsiębiorstwach. Firmom zagranicznym zawdzięczamy także silną obecność na rynkach zewnętrznych i rosnący eksport – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan. – Ważne, że ruszyły inwestycje finansowane ze środków unijnych. Czas najwyższy, bowiem jesteśmy w środku okresu 2014-2020, w którym mamy do wykorzystania ponad 80 mld euro, z czego prawie 43 mld euro w ramach programów w dużej mierze dedykowanych inwestycjom – dodaje.

 

Co z zyskami?

Tymczasem firm mają pieniądze na inwestowanie na znacznie większą niż to robią skalę. Z analizy danych finansowych firm ujętych na Liście 2000 wynika, że średnia rentowność netto wynosi w ich przypadku ponad 4,8 proc. Jest to oczywiście wynik średni dla firm, które podały wynik netto, a kilkaset z tego się nie wywiązało. Chodzi choćby o wielkie sieci handlowe z zagranicznym kapitałem – wiele z nich prezentuje jedynie przychody i zatrudnienie. Nie zmienia to faktu, że akurat handel detaliczny branża szczególnie rentowną nie jest i notuje jeden z najgorszych wyników – tylko 1,75 proc. Gorzej prezentują się tylko spółki górnicze oraz sektor pocztowo-telekomunikacyjny.

Liderami w tym ujęciu są za to usługi finansowe, co zaskoczeniem nie jest. Branża średnio może się pochwalić ponad 11,9 proc. rentownością netto, czyli dużo powyżej średniej dla całego zestawienia. Jak podała Komisja Nadzoru Finansowego tylko sektor bankowy zarobił w 2016 r. 13,91 mld zł, czyli 24,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Wynik doskonały, ale wpłynął nań także czynnik jednorazowy, czyli sprzedaż przez banki udziałów w spółce Visa Europe. W 2017 r. taka transakcja się nie powtórzy, zatem wszyscy spodziewają się słabszych wyników. Jak podaje Narodowy Bank Polski zysk netto sektora bankowego w okresie styczeń-październik 2017 r. wyniósł 11,7 mld zł wobec 12,11 mld zł rok wcześnie. Jest zatem spadek, ale nie dramatyczny.

Ponad 10 proc. rentownością wykazują się również firmy farmaceutyczne. W ich przypadku przekłada się to zdecydowanie na wysoki poziom wydatków na badania i rozwój, jak również wiąże się z ryzykiem. Nowy lek jest często opracowywany latami i trudno jest w takiej perspektywie jednoznacznie przewidzieć czy będzie on sukcesem. Na podium pod względem skali rentowności jest jeszcze informatyka. Tu również nie ma zaskoczenia, polskie firmy na tym rynku od lat pokazują na co ich stać nie tylko na rodzimym rynku. Z jednej strony producenci oprogramowania jak Asseco czy Comarch, skutecznie podbijające rynki zagraniczne. Z drugiej ogromne sukcesy polskich gier, których symbolem jest oczywiście produkcja wiedźmin studia CD Projekt, ale również pomysły takich firm jak 11 bit Studios czy Techland i wiele innych.